Serialowe podsumowanie sezonu 2016/2017 (cz.2)

Czas na pierwszą dziesiątkę serialowego podsumowania sezonu 2016/2017! Nie zaprzeczę, że o kolejności zadecydowały głównie emocje, które owe seriale we mnie wywoływały. Ale oczywiście biorę pod uwagę jakość produkcji oraz ich historie, które wciągały mnie na długie godziny przed ekran i zaprzątały mój umysł. Oto dziesiątka seriali (i nie tylko!), które naprawdę warto obejrzeć!

Ostrzegam przed spojlerami, które mogą się pojawić w niektórych ocenach – wtedy wyraźnie zaznaczę, że taka sytuacja zaistniała w danym podsumowaniu.

10. Fargo – 3. sezon

Niestety 3. sezon „Fargo” nie wypadł tak dobrze, jak dwa poprzednie. Przykro mi to stwierdzać, bo to jeden z moich ulubionych seriali. Choć produkcja zachowała swój charakterystyczny, dziwaczny styl, który wypracował Noah Hawley na podstawie twórczości braci Coen, to przez większość czasu nudził. Nawet Ewan McGregor jakoś nie pociągnął tego sezonu. Jeśli chodzi o moje osobiste preferencje to nie przepadam za Davidem Thewlisem i choć doceniam jego diaboliczną rolę w „Fargo” to niestety jeszcze bardziej go po tym serialu nie lubię (ale wciąż szanuję!). Ale w tym wypadku do głosu dochodzą mniej obiektywne odczucia. Na pewno muzyka jak zwykle mogła się podobać oraz powrót jednej z postaci, którą znamy z pierwszego sezonu. Dzięki niemu ta seria się nieco rozruszała w końcówce. Ale całościowo trzeci sezon rozczarował, choć jakość produkcji została utrzymana na najwyższym poziomie.

9. Sherlock – 4. sezon (uwaga na drobne spojlery)

Na pewno nie można odmówić Sherlockowi wysokiej jakości produkcji. Szkoda tylko, że tym razem odcinki nie trzymały poziomu do jakiego nas przyzwyczajono. Oczywiście, że zagadki znowu mogły się podobać. Pojawiło się również jeszcze więcej humoru oraz dramatu, ale zabrakło tutaj przeciwnika dla Sherlocka z prawdziwego zdarzenia. Niby reklamowano powrót Moriarty’ego, ale to był tylko zwykły chwyt marketingowy. Przeszłość Sherlocka też była ciekawa i wiele ujawniła, ale zabrakło nieco realizmu i emocji. Mimo to 4. sezon oglądało się z dużym zaangażowaniem i uwagą. Szkoda, że na kolejne odcinki będziemy musieli czekać nie wiadomo ile lat…

8. American Gods – 1. sezon

Jeżeli komuś brakuje „Hannibala” to „American Gods” jest serialem idealnym, aby wypełnić pustkę i tęsknotę za tą genialną i wyrafinowaną produkcją z Madsem Mikkelsenem i Hugh Dancym. „American Gods” to serial, który trudno polecić, ponieważ albo się spodoba albo nie. Widać tutaj rękę Bryana Fullera w niesamowitej stylistyce, klimacie i muzyce. Może faktycznie trochę nadużywa slow motion, żeby obrazy wyglądały bardziej epicko i onirycznie, ale tak naprawdę to prawdziwa uczta dla oka. Nawet najbardziej makabryczne ujęcia w oku kamery Fullera stają się sztuką, dokładnie tak jak to było w „Hannibalu”. „American Gods” to bardzo specyficzna i dziwna historia (na podstawie książki) z wieloma niebywale odważnymi scenami, gdzie erotyzm wylewa się wręcz z ekranu. Ale jak bardzo by nie była to kontrowersyjna scena, wciąż emanuje pięknem i uczuciem. Wspaniały serial dla tych, którzy mają otwarte umysły i szukają ambitnej pozycji na wieczór.

7. Legion – 1. sezon

Najbardziej pokręcony i dziwny serial sezonu! Ale czego innego można było się spodziewać po historii schizofrenicznego X-Mena, za którą stał sam Noah Hawley (ten od „Fargo”)? Przez pół sezonu zastanawiamy się co jest prawdziwe, a co nie, a drugie pół staramy się zrozumieć o co tu chodzi. Seriale stają się coraz dziwniejsze, ale „Legion” wchodzi na nowy poziom psychodeli, dziwaczności, surrealizmu i fantazji niczym „Twin Peaks”. Do tego efekty specjalne momentami aż zapierają dech w piersiach, a muzyka buduje niesamowite napięcie. Serial został znakomicie zrealizowany. Szkoda tylko, że pierwszy sezon miał tylko osiem odcinków i dopiero wprowadza do historii jednego z najpotężniejszych X-Menów w uniwersum. Doskonała robota panie Hawley! Uwielbiam jego seriale.

6. Westworld – 1. sezon

Niesamowicie intrygujący serial. Nazwałabym go odkryciem sezonu, ponieważ zaprezentował coś zupełnie nowego, a także niezwykle inteligentnego. Kolejną rolę życia odgrywa tu Anthony Hopkins, ale równie dzielnie partneruje mu Ed Harris. Pokręcona i pełna tajemnic fabuła wciąga od pierwszego do ostatniego odcinka. I przede wszystkim rozmach robi ogromne wrażenie. Ambitny serial o jakości filmu pełnometrażowego ze znakomitą obsadą, a także muzyką. Nie brakuje w nim również zaskoczeń! HBO nie próżnuje. Czekam na kolejny sezon!

5. Orange is the new black – 5. sezon

Ten serial staje się coraz lepszy! Czwarty sezon był kapitalny, ponieważ z jednej strony znowu powrócił do niego humor, ale z drugiej też stał się mroczniejszy, a emocji różnego rodzaju było co nie miara. Z kolei piąta seria całkowicie różniła się od wszystkiego co było wcześniej, ponieważ osadzone rozpoczęły bunt i wszystko wywróciło się do góry nogami. Widzowie mogli się poczuć, jak uczestnicy eksperymentu Zimbardo. Nie brakowało wesołych momentów, ale również kilku bardzo dramatycznych i mocnych (Piscatella przegiął). Niemal co odcinek można było się wzruszyć z powodu wciąż świeżych przeżyć z poprzedniej serii. Znakomity, solidny i wciągająca nowy sezon, który koniecznie trzeba obejrzeć, bo naprawdę warto!

4. Samurai Jack – 5. sezon

Pamiętam, jak wiele lat temu oglądałam „Samuraja Jacka” na Cartoon Network i podobały mi się jego przygody. Teraz po latach człowiek dorósł, tak samo jak sama animacja, której kontynuację emitowano w telewizyjnym segmencie Adult Swim. I faktycznie Samuraj Jack opowiada bardziej dojrzałą historię, gdzie nie obyło się bez ofiar czy krwi. Jednak to, co najbardziej fascynuje w tej animacji to przepiękna strona wizualna oraz fenomenalna muzyka (hołd złożony „Ecstasy of gold”!). Absolutne mistrzostwo świata. Również fabularnie nie można mieć żadnego zarzutu, ponieważ historia emocjonowała, bawiła, a nawet wzruszała. Genndy Tartakovsky odwalił kawał dobrej roboty i zakończył przygody Jacka w olśniewającym, godnym stylu. Coś pięknego!

3. Attack on Titan (Shingeki no Kyojin) – 2. sezon

Drugi sezon zaczął się dość niemrawo… nie licząc oczywiście pojawienia się Tytana-Bestii i kilku bardzo krwawych i makabrycznych scen, co jest standardem w tym anime. Ale z każdym odcinkiem „Attack on Titan” się rozkręcał, co chwilę szokując nowym informacjami i akcjami, których nikt się nie spodziewał (poza tymi, co czytają mangę). Kreska znowu wyglądała pięknie – to sama przyjemność oglądać tak dobrze narysowaną historię, która niesamowicie wciąga i intryguje. I oczywiście muzyka kapitalnie komponowała się z obrazem, nie wspominając o cudownej openingowej piosence, która zapowiada, a nie spojleruje, wydarzenia z finałowych odcinków. Fantastyczne anime, które powróci z 3. sezonem już w 2018 roku. Nie mogę się doczekać!

Outro: Jestem na bieżąco z mangą, więc mogę powiedzieć z pełnym przekonaniem, że to jest anime, które po prostu TRZEBA OBEJRZEĆ. Historia się dopiero rozkręca, staje się wielowymiarowa, bardziej skomplikowana, ale wciąż logicznie opowiedziana, a najlepsze jest jeszcze przed nami!

2. Better Call Saul – 3. sezon

Spin-off „Breaking Bad” z sezonu na sezon staje się coraz lepszy! Tak naprawdę dopiero teraz docenia się pierwsze dwa sezony, ponieważ gdyby nie one, to w trzeciej serii nie byłoby tylu emocji i kilku mocnych scen. Scenariusz tego sezonu był genialny, a dbałość o szczegóły niesamowicie imponuje. W końcu pojawiły się również postacie znane z „Breaking Bad”, a kilka z nich zagościło na dłużej na ekranie. Ale najważniejsze, że Jimmy McGill zaczął w końcu przypominać naszego ulubionego Saula Goodmana. Może zabrzmi to jak herezja, ale uważam, że „Better Call Saul” pod pewnymi względami przebija „Breaking Bad”. To był doskonały sezon i czekam niecierpliwie na kolejny.

1. This is Us – 1. sezon

Najbardziej wzruszający serial, który powstał w ostatnich latach. Piękna, dojrzała i wcale nie prosta historia, która na poważnie eksploruje różne aspekty życia amerykańskiej rodziny. I robi to mądrze oraz z wyczuciem. Nie jestem w stanie wskazać podobnego serialu, który jest aż tak poruszający, a jednocześnie ciepły i zabawny, bo „This is Us” to nie tylko dramat, ale też komedia. A kilka twistów fabularnych naprawdę szokuje. Największe zaskoczenie sezonu serialowego!

Serialowego podsumowania sezonu letniego 2017 spodziewajcie się w okolicach września lub nawet października, kiedy zakończy się Fear The Walking Dead!

Źródło zdjęć: filmweb.pl

Dodaj komentarz

Wymagane pola są oznaczone *.