Recenzja: The Walking Dead #169 (Żywe Trupy)

Nowy zeszyt „The Walking Dead” tym razem nie zachwycił, ale tak to już jest z rozdziałami, które pełnią rolę wprowadzających do nowej historii. Dlatego też brak w nim jakiejkolwiek akcji. Jednak w zamian otrzymujemy kilka emocjonalnych i pełnych napięcia rozmów związanych z ostatnimi dramatycznymi wydarzeniami, które miały miejsce w komiksie.

Po raz kolejny twórcy postanowili się podroczyć z czytelnikami komiksu i znowu narysowali sugestywną okładkę, która przedstawiała, na szczęście tylko metaforycznie, jakie nastroje panują w danym rozdziale. Obrazek Dwighta celującego w tył głowy Ricka zdradza, że między tą dwójką przestaje się układać. Śmierć bliskich osób doświadczyła obu bohaterów w ostatnich zeszytach, ale to nasz kusznik przejawia buntownicze zachowanie, co bardzo zaskakuje. Konfrontacja tych postaci przebiegła bez gwałtownych ruchów, ale gęstą atmosferę można było wręcz ciąć nożem na plasterki. Dwight podważył sposób działania Grimesa mówiąc, że jego czas liderowania Alexandrią się skończył i sam chce przejąć władzę. Patrząc z perspektywy czasu i 169 rozdziałów, zupełnie nas nie dziwi reakcja Ricka, który postanowił zakończyć tą rozmowę. Bycie przywódcą wiąże się z trudnymi decyzjami i odpowiedzialnością za życie ludzi. Kusznik nie wie na co się porywa, a emocje biorą nad nim górę. Ale to bardzo dobrze, że tragiczne wydarzenia wpływają na bohaterów i ich zachowanie. Szkoda tylko, że twórcy postanowili obarczyć negatywnymi zmianami Dwighta, który co prawda zawsze był postacią drugoplanową, ale generalnie lubianą. Wygląda na to, że teraz to się zmieni.

W nowym rozdziale Rick również nie zyskał aprobaty Maggie, która ma mu za złe, że Negan pozostaje na wolności. Bardzo zaskakują słowa lidera Alexandrii, który stwierdził, że wcale aż tak bardzo nie różni się od ex-Zbawcy. Podobieństwo między nimi wielokrotnie stawało się tematem dyskusji wśród czytelników komiksu, ale to, że sam główny bohater temu nie zaprzecza jest czymś niespodziewanym. Mimo to cieszy jego postawa, ponieważ analizuje nie tylko swoich wrogów, ale też samego siebie, aby lepiej służyć społeczności. To świadczy o mądrości Ricka, jako przywódcy. Maggie musi się jeszcze wiele w tej kwestii nauczyć, a nie obrażać się na próbę rozsądnego i sprawiedliwego postępowania. W końcu Negan niejako uratował Alexandryjczyków przed Zbawcami w poprzednim rozdziale, więc nie zasłużył na dalsze przetrzymywanie go w więzieniu. Na szczęście liderka Hilltop też potrafi zadbać o bezpieczeństwo swoich ludzi i nie zapomina o zachowaniu ostrożności, wysyłając Dante śladem byłego lidera Zbawców, aby miał na niego oko. A to oznacza, że na jakiś czas będziemy musieli się rozstać z Neganem i jego rozbrajającym poczuciem humoru.

Na pewno najbardziej emocjonalnym wątkiem rozdziału była historia Carla, który opowiedział Lydii o zabójstwie młodszego od siebie Bena. To szokujące zdarzenie wciąż powoduje kaca moralnego. Jednak nie chodziło wyłącznie o przypomnienie tych wstrząsających wydarzeń, lecz przytoczenie dalszej części tej dramatycznej historii, gdzie Andrea, kiedy dowiedziała się o uczynku Carla wciąż nie przestawała kochać go jak syna. To, że chłopak darzył pozytywnym uczuciem żonę ojca, wydaje się być uzasadnione, ale nie sądziliśmy, że były ono tak głębokie. Przez to wciąż nie łatwo jest nam się pogodzić ze śmiercią Andrei. Twórcy znowu zagrali na emocjach czytelników.

Tak naprawdę najistotniejszym momentem całego rozdziału było wyruszenie w podróż ekipy, która ma się spotkać z tajemniczą Stephanie. Rick jest na tyle zdesperowany, że postanowił prosić o pomoc nieznaną grupę, która dodatkowo ma swoją bazę w odległym Ohio. Poznawanie nowych społeczności zawsze przyprawia o dreszczyk emocji, ponieważ nigdy nie wiadomo na kogo się trafi. A znając „The Walking Dead” to pewnie nowe znajomości nie przyniosą niczego dobrego. Ale tego dowiemy się w kolejnym zeszycie.

Rozdział 169 możemy nazwać przejściowym, który ma za zadanie wprowadzić czytelników do nowego arcu. Na razie nie mamy powodów do ekscytacji, ponieważ nasi bohaterowie dopiero wyruszyli w trasę do Ohio, a inni wyjechali z Alexandrii odbudowywać Hilltop, w tym Carl. Najciekawiej na razie prezentuje się zaostrzający się konflikt między Dwightem, a Rickiem, ale póki co, wywołuje on tylko niewielki niepokój. Pozostaje nam uzbroić się w cierpliwość i dać szansę twórcom na rozwinięcie nowego wątku. Na pewno nas nie zawiodą!

Źródło zdjęcia: https://imagecomics.com

Dodaj komentarz

Wymagane pola są oznaczone *.