BreakingWeek #4

BreakingWeek #4

Mój umysł w poprzednim tygodniu opanował zespół State of Mine, ale też wciąż żyję wspomnieniami z koncertu Raya Wilsona. Apetyt na nową płytę Alice in Chains wzrósł przez Jerry’ego Cantrella, który skomponował znakomity utwór do filmu „John Wick 2”. Ale to nie wszystko!

State of Mine – Killing Me

Zakochałam się w „Killing Me” już po pierwszym usłyszeniu. Hard rockowy utwór z pazurem nagrany we współczesnej stylistyce. Szczególnie uwielbiam drugą część tej piosenki, która jest zarówno potężna, ale też pełna liryzmu. Dzięki wzmożonej aktywności ludzi tworzących AMV ten zespół na pewno zaistnieje w świadomości wielu fanów mocnego grania.

Czytaj dalej

BreakingTV #13: Man Want To See Blood Eagle

BreakingTV #13

Seriale, filmy, anime – wszędzie znajdzie się dobra muzyka. Tym razem posłuchamy słynnych utworów wykorzystanych w serialach, a także mniej znanych, ale ciekawych kawałków. Here we go!

Queen – I Want To Break Free
Iron Maiden – The Number Of The Beast
Serial: Sherlock 4×03

Trzy lata czekaliśmy na nowy sezon Sherlocka (nie licząc odcinka specjalnego sprzed roku) i w końcu się doczekaliśmy. Nie było tak dobrze, jak w poprzednich latach, ale serial miał swoje momenty. Moje ulubione? Pani Hudson słuchająca Iron Maiden przy odkurzaniu mieszkania oraz wejście Moriarty’ego przy muzyce Queen. Kto by pomyślał, huh?

Czytaj dalej

Make Me Believe in Godsmack

BreakingCD #26

Impact Festival już dawno za nami, ale ja wciąż jeszcze żyję godsmackowymi klimatami (tzn. Slipknotem też, ale mniej). Więc postanowiłam wykorzystać moją falę zainteresowania Godsmackiem i stworzyć własny ranking albumów tego zespołu. Oczywiście kolejność to tylko mój subiektywny wybór, który uzasadniam przy każdej pozycji.

Co łatwo zauważyć, miejsca 4-6 to trzy ostatnie płyty zespołu, które są jakby o klasę słabsze niż pierwsze albumy. Natomiast nie twierdzę, że są one słabe, ponieważ są na swój sposób bardzo dobre i nie można ich nie niedoceniać. Po prostu pierwsza trójka jest tak silna, że to między nimi rozgrywało się „zwycięstwo”. A wybór naprawdę nie był łatwy i decydowały dosłownie minimalne szczegóły. Więc ten tekst za miesiąc, za rok, może już nie być aktualny i kiedyś zmienię zdanie uznając, że ta kolejność powinna być inna. Ale tak naprawdę najważniejsze jest w tym wszystkim to, że warto się zapoznać z całą* dyskografią Godsmack i nie będzie to czas stracony.

godwall

Czytaj dalej

Koncertowe podsumowanie ro(c)ku 2014!

BreakinYear2014

Koncertowe podsumowanie ro(c)ku 2014! (chociaż nie wiem czy bardziej by nie pasowało „metalu”…)

W 2014 roku byłam na wielu koncertach, więc postanowiłam wybrać te najlepsze. Co to były za występy… niezapomniane, fantastyczne, nierealne! Oto dziesiątką koncertów 2014 roku!

10. Proletaryat – 06.06.2014r., Dni Sosnowca.

Ciepło wspominam ten koncert… nie tylko dlatego, że było wtedy po prostu gorąco. Ludzi było mało, tylko wtajemniczeni. A mimo to młodzież bawiła się w mini pogo, do którego dołączały sporadycznie inne osoby. A panowie z Proletaryatu nie odpuścili i dali bardzo fajny koncert. Pozytywnie wbił mi się w pamięć, dlatego w tym zestawieniu musiał się pojawić.

[RELACJA]

9. WinterFest –  15.11.2014, Skindred, Klub Studio, Kraków.

Tak nisko, bo było haniebnie mało ludzi. Ale za to na Skindredzie była super zabawa, można było poszaleć!

[RELACJA]

8. Chemia/OCN – 28.03.2014r., 2doors, Sosnowiec.

Również mało ludzi, nawet jak na tak miniaturowy klub jakim jest 2doors. Ale niespodziewanie panowie z Chemii rozkręcili z tej małej grupki ludzi fajną zabawę. A więc jak się chce i potrafi się to można ruszyć ludzi do pogo, nawet panią w szpilkach ;)

[RELACJA]

7. Deep Purple – 15.02.2014r., Spodek, Katowice.

Tym razem, dla odmiany w tym zestawieniu – Spodek był pełen ludzi. Dzień, w którym Kamil Stoch i Zbigniew Bródka zdobyli złote medale olimpijskie. Trochę szkoda, że siedziałam na trybunach, ale mimo to było bardzo fajnie, a uśmiech nie schodził mi z ust. Może nie poszalałam na tym koncercie ale i tak dobrze się bawiłam!

[RELACJA]

6. Avenged Sevenfold – 04.06.2014r., Atlas Arena, Łódź.

Gdyby nie ogromne rozczarowanie tak małą ilością ludzi w Atlas Arenie – koncert byłby zdecydowanie wyżej. Świetna zabawa, pogo, klaskanie, śpiewanie – wszystko co najlepsze było – poza ludźmi.

[RELACJA]

5. Hunter/Coma – 21-22.03.2014r., CK Wiatrak, Zabrze.

Dwa dni pod rząd w CK Wiatrak na koncertach. Wyszalałam się za wszystkie czasy, a koncert Huntera plasuje się na szczycie najdzikszych koncertów, na których byłam. Niby „to co się działo w klubie, zostaje w klubie” ale tym razem zastosowałam wyjątek ;)

[RELACJA cz.1]

[RELACJA cz.2]

Czytaj dalej

Rocznica założenia bloga!!

BreakingStory #41

Dzisiaj mija rok od założenia bloga BreakingMusicStory. Pisałam o wielu ciekawych koncertach, nowych płytach, utworach, zespołach i czasem zabawiałam subiektywnymi motywami muzycznymi. Dwa razy zostałam udostępniona na fejsowych stronach (Królewska Orkiestra Symfoniczna i Kruk), co bardzo było miłe, bo poczułam się przez chwilę jakbym wygrała co najmniej milion dolarów. Piszę bloga, ponieważ sprawia mi to radość – radość z możliwości podzielenia się różnymi historiami, ciekawostkami, no i przede wszystkim dobrą muzyką. Bardzo jestem dumna z cyklu „Tydzień z Blind Guardian”, recenzji The Devil Put Dinosaurs Here oraz kilku relacji z koncertów. Mam nadzieję, że kolejny rok będzie obfitował w większą liczbę wpisów, jeszcze ciekawszych.

Dzisiaj przedstawię moje ulubione utwory. Utwory, które były u mnie „torturowane” tygodniami, które nigdy mi się nie znudziły i za każdym razem kiedy je słucham emocje są takie same. Oczywiście na jednym przesłuchaniu nigdy się nie kończy… więc trochę mi zajęło układanie tej mini playlisty.

Co ciekawe nie ma tu nic z Huntera, Comy, SOAD czy nawet Metalliki. Co nie oznacza, że choćby Ostrość na nieskończoność, $mierci$miech, Toxicity czy Fuel nie miały u mnie swoich tygodni obecności na słuchawkach. Wtedy musiałoby się tu znaleźć więcej piosenek takich zespołów jak Rise Against (Blood to bleed), Disturbed (Down with the sickness), Red Hot Chilli Peppers (Around the World), a kto wie może nawet Budka Suflera (Sen o dolinie).  Ale nie. Wybrałam tylko te, do których bez względu na porę dnia, humor czy pogodę oraz ilość lat od pierwszego wysłuchania, mój stosunek nigdy się nie zmienił i nie zmieni.

Here it is!

R.E.M. – Losing My Religion

Mogę słuchać zawsze i wszędzie. Cztery i pół minuty, podczas których nie warto do mnie mówić, bo i tak nie usłyszę będąc pochłonięta całkowicie tą mandoliną i wokalem Michaela Stipe’a. Perfekcyjny utwór. Kocham, kocham. Mój dzwonek na telefonie.

Czytaj dalej