Recenzja: Sully

Siedem lat temu doszło do niewiarygodnej katastrofy samolotu pasażerskiego Airbus A320-214. Choć w tym momencie kapitan Chesley „Sully” Sullenberger poprawiłby mnie mówiąc, że to było awaryjne lądowanie na rzece Hudson. Świat przecierał oczy ze zdumienia, że wszyscy przeżyli, a pilota okrzyknięto bohaterem. Ta historia to idealny materiał na film, ale tylko Clint Eastwood potrafi bez zbędnego koloryzowania opowiedzieć o bohaterstwie załogi tak, aby widz docenił ten wyczyn za perfekcyjne wykonanie, które pozwoliło uratować 155 osób na pokładzie.

Czytaj dalej

Pełen ranking płyt z 2014 roku!

Skończyłem, skończyłem, skończyłem. Nareszcie! Ranking gotowy, więc poproszę dzban piwa i blachę ciasta, bo chyba zasługuję prawda!? :-D

Kiedy myślałem o tym zestawieniu, miałem kilka pomysłów na wygląd tego rankingu, ostatecznie zostałem przy tym, który widać poniżej. Mniej więcej wiedziałem jaką ocenę wystawie danej płycie, ponowny odsłuch krążków pod koniec roku, raczej nie wiele zmienił. Kilkanaście recenzji sobie odpuściłem, płytom na wysokich pozycjach, myślę, że kiedyś poświęcę kilkanaście zdań w celach promocyjnych, zaś te okupujące dalekie miejsca, nie mam ochoty komentować, słuchanie niektórych wydawnictw bywało katorgom.

Oceny wystawione sprawiły, że pojawiły się miejsca ex aequo, na pewno wiele osób ten ranking zaskoczy, ale dobrze, nie ma co iść na kompromis, każdy ma swoje zdanie :)

1. Islander – Violence and Destruction

5/5 (Rewelacja, Revelation)

. Chevelle – La Gargola

5/5 (Rewelacja \ Revelation)

Czytaj dalej

Mini recki albumów z 2014 roku część 2 ostatnia!

Jedziemy dalej z rankingiem ;) Pozycje 14 – 17 i 25 – 28.

Ranking ocen:
5/5 – Rewelacja
4.5/5 – Bardzo Dobry Album
4/5 – Dobry
3.5/5 – Średni
3/5 – Przeciętny
2.5/5 – Słaby
2/5 – Fatalny

14. Anathema – Distant Satellies

Słuchając Anathemy zapomina się o codzienności, bowiem ich muzyka przenosi w nas w magiczne miejsce – zachwyca, potrafi zahipnotyzować.

Na przykład kawałek zaczynający się od fortepianu, potem wchodzi wokal i kończy piosenkę solówka na gitarze – niesamowity numer, to „Anathema”. Trzy części „The Lost Song” z czego najbardziej podoba mi się druga – stonowana, z kobiecym wokalem, który urzeka mnie w tej kapeli, to Lee Douglas tak pięknie śpiewa. Podobnie jest w „Ariel”, oba te kawałki z czasem się rozkręcają z tym że, mamy tu wokal męski. Dokładnie w 4 utworach pod koniec płyty, motywem przewodnim jest elektronika, są one również fajne, ale jakoś bardziej darze sympatią początek krążka.

Czytaj dalej

Mini recki albumów z 2014 roku część 1

BreakingYear #8 BreakingCD #17

Zanim pojawi się ranking krążków z poprzedniego roku, wsłuchuje się ponownie w albumy, które słuchałem, czasem te recki wychodzą od niechcenia, ale jak już się zmusiłem to je pokaże. Żeby wprowadzić nutkę tajemniczości, ranking zaczynam niemalże od środka. Najlepsze i najgorsze krążki pojawią się w ostatniej części.

Enjoy ;)

Ranking ocen:
5/5 – Rewelacja
4.5/5 – Bardzo Dobry Album
4/5 – Dobry
3.5/5 – Średni
3/5 – Przeciętny
2.5/5 – Słaby
2/5 – Fatalny

18. Cyrenic – Metaphor

Ta formacja ma już sporo płyt na koncie, niestety nie osiągnęli żadnego sukcesu w rodzimym kraju, słuchając Metaphor zastanawiałem się dlaczego – mają na to papiery.

Instrumentalna mieszanka rock’a i alternatywnego metalu z łagodnym wokalem, ale idealnie dopasowanym. Dobre riffy, fajne solówki solidny bas i pulsująca perka z wokalem, który mocno mi odpowiada, na wzór Dark New Day to m.in utwory „Tightrope”, „Current” i chyba mój faworyt „One Bird Two Stones”.

Dwie balladki pod tytułową nazwą krążka. Pierwsza „Devil” bardziej rockowa, od kończącej płytę „Angel”, oczywiście to te same utwory w nieco innych aranżacjach. Czytaj dalej

Moje podsumowanie ro(c)ku 2013! cz.2

BreakingYear 2013 cz.2

Jedziemy, jedziemy, nie ma czasu, nie ma czasu!

10. Ghost – Year Zero

Odkrycie (przez przypadek) roku (zero). Obudziłam się za wcześnie na transmisję (Alice In Chains i Metalliki) z Rock In Rio… i mi się wkręciło!

9. Hunter – $mierci$miech

Chyba mój ulubiony utwór Huntera (a może epicki Arges? Albo Płytki dołek…), taki… systemowy ;)

8. Hunter – Imperium Uboju

I od tego się zaczęło… tzn może bardziej od Kiedy umieram… ale powiedzmy, że to prawdziwy początek fascynacji Hunterem. Tak… znowu mocno Systemowy kawałek.

7. System of a down – I-E-A-I-A-I-O

A propos System of a down. Nie zapomnę Serj Tankiana mylącego się na każdym koncercie w tej piosence, ale nie w Łodzi!! Doskonały koncert!

6. Stereophonics – Graffiti on the train

Świetna płyta od Stereophonics. Normalnie ich nie słuchałam nigdy… ale utwór tytułowy za każdym razem przyprawia mnie o ciary na plecach…

5. Alice In Chains – Love, hate, love

Layne Staley R.I.P. – ten głos… Czuję go w kościach.

4. Alice in Chains – Sickman

Miało się nie powtarzać ale… ten utwór jest chory, mroczny…

* Musiałam jeszcze dodać jeden utwór AIC, który również wywiera na mniej największe wrażenie i również go męczyłam w 2013 roku… MTV Unplugged…

Alice in Chains – Down in a Hole



3. Coma – Ostrość na nieskończoność

Mogłabym tu wymienić jeszcze kilka innych utworów Comy (Schizofrenia, Transfuzja, System, Święta, Tonacja, parę z czerwonego albumu) ale wybieram ten najulubieńszy ;)

2. Alice In Chains – Stone

I od tego się zaczęło… i jak na miejscu 8, wcześniej było Your Decision. Jeżeli pod numerem 5 jaram się dziko głosem Layne’a (R.I.P.), to tutaj gitara Jerry Cantrella – solo i riff przenosi mnie do lat 90tych kiedy rock (grunge) był doskonały.  

1. Iron Maiden – Dance of death

Naokrągło. Maniakalnie. Codziennie. No… prawie. Myślałam, że po Shinedown 45 nic nigdy nie będę słuchać tak często… a jednak.

 

Tak więc, to moje muzyczne podsumowanie roku 2013. Co przyniesie 2014? Same niesamowite koncerty! Może nowe płyty i kolejne fascynacje… w każdym razie:

SZCZĘŚLIWEGO NOWEGO ROCKU 2014!!