Recenzja: Alestorm – „No Grave But The Sea”

Alestorm znowu postawili żagle i wypłynęli na szerokie wody oceanów, aby łupić, grabić, pić i… nagrać nowy album „No Grave But The Sea”. Pełen energii i zapału piracki metal w wykonaniu Szkotów zawróci w głowie każdemu miłośnikowi morskich przygód podlanych rumem i ale.

Czytaj dalej

Recenzja: State of Mine – Devil in Disguise [EP] (2016)

State of Mine to amerykański zespół, o którym mało kto słyszał, ale dzięki EP-ce z 2016 roku ta sytuacja może się zmienić. Jeśli szukacie zróżnicowanej muzy z pazurem w nowoczesnym stylu to płyta „Devil in Disguise” powinna się Wam spodobać!

Czytaj dalej

N3RV – Dark Daze

14639613_1789087621373078_3508756566557959242_n

Już w niedzielę premiera debiutanckiego albumu N3RV – Dark Daze, warto kilka zdań o tym wydawnictwie napisać! Artystę poznałem dzięki wieczorom spędzonym z kapelą Sarang, było ich kilka, a N3RV na każdym gigu pokazał, że wkłada serducho w to co robi i daje z siebie wszystko, brakowało mu jedynie materiału z prawdziwego zdarzenia, takiego jak Dark Daze.

N3RV! Tak! To są te numery, które chcieliśmy usłyszeć!

Materiał zarejestrowany na Dark Daze jest bezkompromisowy, utrzymany w stylistyce nu metalowej z dawką elektroniki. Nastawiony na zrobienie hałasu, choć jest sporo momentów, w których frontman śpiewa w sposób chwytający za ucho. N3RV to świetny tekściarz, nie jedna osoba będzie się utożsamiać z jego tekstami. Wokalistą jest kompletnym, potrafi oczarować słuchacza różnorodnością, trzeba również dodać, że w idealnej dawce zestawił czysty wokal ze screamem.

Dark Daze porównałbym do strzykawki z dawką adrenaliny, którą sobie wstrzykujemy słuchając owo wydawnictwo. Muzyk chce być słyszanym, słuchanym, nie chce być tym nieznanym!

N3RV sam potrafił zrobić show, a teraz gdy projekt przekształcił się w zespół, to Panie i Panowie, ta kapela to będzie koncertowa petarda!

Piszcie tutaj, aby kupić płytę. Kilka numerów starszych i dwa z płyty Dark Daze do odsłuchu tu.

Dla Fanów: Korn, Hacktivist, Cane Hill, Sarang, My Riot

-deli

Iron Maiden – dyskografia #14

BreakingCD #39 & BreakingStory #79

Nie zatrzymujemy się w odliczaniu kolejnych pozycji w albumowym zestawieniu Iron Maiden. Teraz miejsce 14.!

14. Killers (1981)

Nie podoba mi się płyta „Killers”, tak jak Bruce’owi Dickinsonowi. On nawet nazwał ten album „kupą gówna”. Może, aż tak źle nie jest, ale rzeczywiście ogółem nie jest to dobra płyta. Szczególnie, że została wydana po kapitalnym wydawnictwie „Iron Maiden”, więc można było się spodziewać lepszej muzyki. A tak otrzymaliśmy sporą liczbę kawałków (aż 11), ale niestety niewnoszących nic ciekawego do twórczości Iron Maiden. Jest trochę pół punkowo oraz rock&rollowo („Another life”) i hard rockowo (“Innocent Exile”). Słychać tutaj tą słynną szufladkę gatunkową NWOBHM, ale wciąż w tym staromodnym stylu. Na „Killers” znajdują się dwa niezłe instrumentalne kawałki („The Ides Of March”, „Genghis Khan”) oraz kilka piosenek spod znaku „w porządku, ale bez szału”, a mowa tu o „Murders In The Rue Morgue”, tytułowym „Killers”, nijakim „Prodigal Son” oraz super szybkim „Twilight Zone”. Zdumiewającym kawałkiem jest na pewno akustyczny „Purgatory”, który jest trudny do przetrawienia, zupełnie nie w stylu Iron Maiden.

Czytaj dalej