Moje podsumowanie ro(c)ku 2014! cz.1

BreakingYear 2014 cz.1

Zapoczątkowałam w tamtym roku nową tradycję, więc będą ją kontynuować i w tym. Na czym polega „Moje Podsumowanie ro(c)ku”? Na wytypowaniu kilku-kilkunastu utworów, które zdarzyło mi się bardzo wiele razy przesłuchać na mp3/komputerze/wieży/komórce. 2014 rok stał pod znakiem niezapomnianych koncertów, więc to naturalne, że większość kawałków reprezentują zespoły, które widziałam na żywo. Ale i tak wygrał zupełnie ktoś inny. No to jedziemy.

Przed rozpoczęciem zaznaczę, że nie pojawiają się tutaj żadne numery od Iron Maiden, Alice In Chains, Comy, R.E.M. ani Huntera. Oczywiście te zespoły słuchałam, ale w tym zestawieniu chodzi o intensywność i „maniakalność”, czyli po prostu uparcie słuchałam czegoś przez jakiś czas.

12. Disturbed – Remember

Taka niespodzianka w zestawieniu. Utwór ma już 12 lat (?!), Disturbed słucham od 6 lat, ale dopiero teraz mi się wkręcił w miły sposób ;)

11. Skillet – Rise

Tak naprawdę całą set listę koncertową słuchałam po równo i wiele razy. Taki trochę powrót do przeszłości tak jak z Disturbed. No i koncert… genialny! Dlatego zamiast wersji profesjonalnej, zapodaję wersję live ze Stodoły ;)

Czytaj dalej

Halloween z Krukiem

BreakingStory #47

Kruk, Scream Maker, Drama: Halloween, 2doors, 31.10.2014r. (Sosnowiec)

Trójkowy tydzień: trzeci raz na Skillet, trzeci raz na Kruku (chociaż to powinien być już czwarty raz). Niezły wynik – szczególnie, że jak na razie tylko na tych dwóch zespołach i na Comie byłam więcej niż dwa razy (czy to czyni mnie groupie? haha). Raczej nie lubię opisywać koncertów klubowych (nie mówię tu o tych większych), bo… „to co się działo w klubie, zostaje w klubie” (np. nigdy nie opisałam koncertów klubowych Całej Góry Barwinków, Power of Trinity, ani Huntera). Ale mam jakieś takie poczucie większej misji, że może gdzieś tam w odległej galaktyce, uda mi się kogoś zainteresować zespołem, muzyką – absolutnie wartą wysłuchania i do tego na światowym poziomie. Dlatego i tym razem, krótko zrelacjonuję Halloweenowe koncerty w klubie 2doors w Sosnowcu. Od razu powiem, że panowie z Drama muszą mi wybaczyć, bo nie wiele ich widziałam i poza gościnnymi występami Romana Kańtocha (Now when I cry) i Piotra Brzychcy, który wykosił solówką gitarową, nie wiele ich posłuchałam i trudno mi wyrobić jakieś zdanie (poza tym, że zagrali w klimatach klasycznego heavy metalu).

Drugim zespołem supportującym Kruka był Scream Maker. Zespół, którego autorem okładki i loga jest Rosław Szaybo (ten co zaprojektował okładkę British Steel Judas Priest), producentem jest Alessandro Del Vecchio (ten od Whitesnake i Journey). Ponadto współpracowali z Jordanem Rudessem (tym od Dream Theater) oraz wydali oficjalną płytę w Chinach (oraz zagrali tam parę koncertów). Interesujące CV i ciekawostki, które wyczytałam na ulotce.

W każdym razie Scream Maker to młode chłopaki grające klasyczny heavy metal spod znaku Judas Priest, Iron Maiden, Black Sabbath, DIO. Jednak najbardziej mi się skojarzyli z tymi pierwszymi, bo wokalista –   Sebastian Stodolak nie dość, że o blond włosach (i oby tak zostało!) to jeszcze podobny głos do Roba Halforda. Z całej trójki to Scream Maker zagrali najciężej i bardzo dynamicznie. Młode pokolenie heavy metalowców atakuje i to na wysokim poziomie.

Ale to Kruk był gwiazdą wieczoru. Pod sceną zebrała się garstka fanów (więcej nie było), a po 21 na malutką scenę wyszli muzycy. Podczas tego koncertu skupili się na utworach z najnowsze płyty Before (link do recenzji). Po polsku Roman Kańtoch zaśpiewał piosenki Szary Liść i Moja Dusza, a po angielsku My Morning Star, Last Second. Ładnie wyszedł numer Wings of Dreams, chociaż wokalista trochę ją przeinterpretował. A w Once i My Sinners musiał wcielić się również w żeńską rolę (w studyjnej wersji śpiewa żona Piotra Brzychcy) – efekt był nieco zabawny, ale ostatecznie oceniam na plus. Ze starszych numerów zagrali Cień, Kameleon, Jak Głaz i na wyraźne żądanie na bis – Rzeczywistość. Oddali również hołd Deep Purple (Black Nights) i Black Sabbath (Heaven & Hell).

Czytaj dalej

Kruk – Before (recenzja)

Jubileuszowy SETNY wpis! Radujmy się! ;)

BreakingCD #10

Bardzo długo  zwlekałam z napisaniem recenzji do najnowszej płyty zespołu Kruk: Before. Ale wiele się działo: sesja, epokowe koncerty, teraz kolarstwo. Miałam ją w posiadaniu już niedługi czas po premierze. Kupiłam ją w Saturnie (w Silesii) – skrzętnie ukryta była na półce z heavy metalem (nie ze mną takie numery!). Przy kasie usłyszałam: „Byli tu ostatnio podpisywać płyty!”, na co ja: „WIEM! Nie mogłam przyjechać…” i ta moja zbolała mina… Ale jest! Do recenzji!

kruk.art.pl

Kruk, czyli zespół z Dąbrowy Górniczej (sąsiedniego miasta), podbił moje serce podczas koncertu w czasie imprezy Motoserce (link), a swoją pozycję ugruntował podczas Dni Dąbrowy Górniczej (link). Na wieść o nadchodzącej nowej płycie zareagowałam entuzjastycznie ale też z lekkim niepokojem. Wiadomo, że wysokie oczekiwania, a takie miałam w stosunku do Kruka w związku z przyjęciem do zespołu nowego wokalisty – Romana Kańtocha (z szeroką skalą głosu, czyli coś dla mnie), mogą przerodzić się potem w wielkie rozczarowanie. Nie tym razem! Krążek Be4ore nie tylko nie zawiódł, nawet więcej – pokazał, że klasyczny hard rock lat 70tych, kiedy rządzili Deep Purple, Black Sabbath czy Uriah Heep w dzisiejszych czasach może brzmieć bardzo współcześnie, świeżo i emanować niezwykle pozytywną energią.

Czytaj dalej

Dni Dąbrowy Górniczej odleciały z Krukiem

BreakingStory #31

Dni Dąbrowy Górniczej, 31.05.2014 r.

W sobotę skumulowały mi się wydarzenia, na które chciałam pójść. A mianowicie Dni Dąbrowy z Krukiem i Juwenalia Śląskie z HEY. Kombinowałam jak to rozegrać… bo za nic nie chciałam ominąć Kruka, a zależało mi aby w końcu zobaczyć na żywo HEY, bo nie miałam jeszcze okazji. Na szczęście wszystko pięknie się ułożyło: Panowie o 18:30, a Kasia o 22:30. Taaaak… 18:30… Dni Dąbrowy po raz drugi mnie zaskakują. W poprzednim roku, podczas „rytuału” kupowania prażonych nerkowców, Kult zaczął o 10 minut wcześniej swój koncert… Kruk podbił stawkę, zaczęli tuż po 18. Gdyby kolarze w Giro d’Italia nie przyjechali tak szybko na metę (o 17! Ah, mityczne Zoncolan) to z tego Sosnowca chyba bym dojechała na koniec koncertu, a nie na drugą piosenkę. Nerkowce musiały zatem poczekać…

Czytaj dalej

Kruk nadlatuje!

BreakingStory #19

Zespół Kruk. Ten, który miałam zobaczyć jako support Deep Purple 15 lutego 2014 r (relacja z koncertu)… ale skutecznie powstrzymała mnie wietrzna pogoda w Soczi i przedłużająca się pierwsza seria konkursu skoków narciarskich na dużej skoczni. Ale nie zapomniałam o Kruku. Wiedziałam, że panowie grają bardzo fajnie (przed Deep Purple zrobiłam szybki rekonesans), bardzo w stylu Deep Purple, Led Zeppelin, Black Sabbath czy Uriah Heep. Czyli klasyka.

Okazja zobaczenia na żywo Kruka przyszła dość szybko (mogła przyjść szybciej gdybym zdecydowała się na koncert w CK Wiatraku w Zabrzu) – na imprezie Motoserce, czyli VI edycji akcji charytatywnej organizowanej przez miejscowy Klub Motocyklowy VC 19-78 (sama impreza jest ogólnopolską inicjatywą Kongresu Polskich Klubów Motocyklowych). Akcja obejmuje zbiórkę krwi dla potrzebujących dzieci. Wszystko to pod centrum handlowym Pogoria w Dąbrowie Górniczej.

Aura nie zachęcała do przybycia – przelotne ulewy przedzielane malowniczą tęczą na niebie. Ale cel był szczytny. A Kruk jakby miał układy z pogodą – wcelował się koncertem między dwiema porządnymi ulewami. To chyba specjalnie dla mnie, abym mogła uwiecznić coś o czym marzyłam na koncercie Deep Purple…

kruczek

Czytaj dalej