Koncertowe podsumowanie 2016 roku!

2016 roku był dla mnie bardzo intensywny pod względem uczestnictwa w koncertach, bo po prostu też było to częścią mojej pracy. Miałam okazję zobaczyć na żywo, po raz kolejny, moje ulubiony zespoły, ale także brałam udział w doskonałych występach grup, które mniej znałam, ale bardzo pozytywnie mnie zaskoczyły. Zestawienie obejmuje niemal wszystkie koncerty, na których byłam w tym roku. Kolejność wynika z moich odczuć: jak dobry był koncert, jak sprawowało się nagłośnienie, jak ludzie się angażowali się w gig oraz czy ja sama się dobrze bawiłam. Koncert to emocje, więc i moja ocena jest subiektywna. Powspominajmy wspólnie ten jakże obfity we wspaniałe występy 2016 rok! Zaczynamy!

Czytaj dalej

Relacja: Skillet w Kwadracie! (28.11.2016, Kraków)

To już czwarta wizyta Skillet w naszym kraju w ciągu ostatnich trzech lat, a jednocześnie piąty gig  w Polsce, bo dzień przed występem w Krakowie zagrali w warszawskiej Stodole. Nadrabiają wieloletnią nieobecność u nas z nawiązką, a z każdym koncertem udowadniają, że pod względem występów na żywo zaliczają się do najlepszych zespołów na świecie. Nie inaczej było i tym razem!

skillet2

Czytaj dalej

Koncertowe podsumowanie ro(c)ku 2014!

BreakinYear2014

Koncertowe podsumowanie ro(c)ku 2014! (chociaż nie wiem czy bardziej by nie pasowało „metalu”…)

W 2014 roku byłam na wielu koncertach, więc postanowiłam wybrać te najlepsze. Co to były za występy… niezapomniane, fantastyczne, nierealne! Oto dziesiątką koncertów 2014 roku!

10. Proletaryat – 06.06.2014r., Dni Sosnowca.

Ciepło wspominam ten koncert… nie tylko dlatego, że było wtedy po prostu gorąco. Ludzi było mało, tylko wtajemniczeni. A mimo to młodzież bawiła się w mini pogo, do którego dołączały sporadycznie inne osoby. A panowie z Proletaryatu nie odpuścili i dali bardzo fajny koncert. Pozytywnie wbił mi się w pamięć, dlatego w tym zestawieniu musiał się pojawić.

[RELACJA]

9. WinterFest –  15.11.2014, Skindred, Klub Studio, Kraków.

Tak nisko, bo było haniebnie mało ludzi. Ale za to na Skindredzie była super zabawa, można było poszaleć!

[RELACJA]

8. Chemia/OCN – 28.03.2014r., 2doors, Sosnowiec.

Również mało ludzi, nawet jak na tak miniaturowy klub jakim jest 2doors. Ale niespodziewanie panowie z Chemii rozkręcili z tej małej grupki ludzi fajną zabawę. A więc jak się chce i potrafi się to można ruszyć ludzi do pogo, nawet panią w szpilkach ;)

[RELACJA]

7. Deep Purple – 15.02.2014r., Spodek, Katowice.

Tym razem, dla odmiany w tym zestawieniu – Spodek był pełen ludzi. Dzień, w którym Kamil Stoch i Zbigniew Bródka zdobyli złote medale olimpijskie. Trochę szkoda, że siedziałam na trybunach, ale mimo to było bardzo fajnie, a uśmiech nie schodził mi z ust. Może nie poszalałam na tym koncercie ale i tak dobrze się bawiłam!

[RELACJA]

6. Avenged Sevenfold – 04.06.2014r., Atlas Arena, Łódź.

Gdyby nie ogromne rozczarowanie tak małą ilością ludzi w Atlas Arenie – koncert byłby zdecydowanie wyżej. Świetna zabawa, pogo, klaskanie, śpiewanie – wszystko co najlepsze było – poza ludźmi.

[RELACJA]

5. Hunter/Coma – 21-22.03.2014r., CK Wiatrak, Zabrze.

Dwa dni pod rząd w CK Wiatrak na koncertach. Wyszalałam się za wszystkie czasy, a koncert Huntera plasuje się na szczycie najdzikszych koncertów, na których byłam. Niby „to co się działo w klubie, zostaje w klubie” ale tym razem zastosowałam wyjątek ;)

[RELACJA cz.1]

[RELACJA cz.2]

Czytaj dalej

Moje podsumowanie ro(c)ku 2014! cz.1

BreakingYear 2014 cz.1

Zapoczątkowałam w tamtym roku nową tradycję, więc będą ją kontynuować i w tym. Na czym polega „Moje Podsumowanie ro(c)ku”? Na wytypowaniu kilku-kilkunastu utworów, które zdarzyło mi się bardzo wiele razy przesłuchać na mp3/komputerze/wieży/komórce. 2014 rok stał pod znakiem niezapomnianych koncertów, więc to naturalne, że większość kawałków reprezentują zespoły, które widziałam na żywo. Ale i tak wygrał zupełnie ktoś inny. No to jedziemy.

Przed rozpoczęciem zaznaczę, że nie pojawiają się tutaj żadne numery od Iron Maiden, Alice In Chains, Comy, R.E.M. ani Huntera. Oczywiście te zespoły słuchałam, ale w tym zestawieniu chodzi o intensywność i „maniakalność”, czyli po prostu uparcie słuchałam czegoś przez jakiś czas.

12. Disturbed – Remember

Taka niespodzianka w zestawieniu. Utwór ma już 12 lat (?!), Disturbed słucham od 6 lat, ale dopiero teraz mi się wkręcił w miły sposób ;)

11. Skillet – Rise

Tak naprawdę całą set listę koncertową słuchałam po równo i wiele razy. Taki trochę powrót do przeszłości tak jak z Disturbed. No i koncert… genialny! Dlatego zamiast wersji profesjonalnej, zapodaję wersję live ze Stodoły ;)

Czytaj dalej

Skillet – relacja (28.10.2014r., klub Stodoła)

BreakingStory #46

Skillet, 28.10.2014r. (Stodoła, Warszawa)

Po pierwszym koncercie Skillet w Polsce, który odbył się 2 listopada 2013 r., gdzie grali jako support przed Nickelbackiem napisałam na blogu:

 „Jestem pod ogromny wrażeniem tego zespołu i jeżeli kiedyś przyjadą jeszcze do Polski, na pewno pojadę. Razem rozniesiemy scenę w drobny pył!” (link)

Po drugim koncercie Skillet w Polsce, który odbył się 11 czerwca 2014 r., gdzie zagrali na Impact Festiwal, na małej scenie pod Atlas Areną, napisałam na blogu:

„Nie będę ukrywać, że zabawa pod sceną była kiepska, ale ja już od ponad pół roku apeluję o koncert klubowy. To gwarancja doskonałej zabawy i szaleństwa, na którą Skillet zasługują. A nie mam wątpliwości, że bez problemu zapełniliby każdy klub i ja bym tam była! Są wspaniali, takich żywiołowych koncertów potrzeba nam w Polsce!” (link)

A jak było na trzecim koncercie Skillet w Polsce? Sprawdźcie poniżej!

Wiedziałam, że Skillet są kapitalnym koncertowym zespołem. Wiedziałam, że fani zgotują im gorące przyjęcie, takie jakie powinni dostać od początku ich występów w Polsce. Wiedziałam, że zabawa będzie zarąbista. Ale nie spodziewałam się, że AŻ TAK?! Już parę razy się wypowiadałam (a ostatnio nawet tu), że polska publiczność potrafi być niesamowita, ale we wtorek chyba przeszła samą siebie!

Już tradycyjnie koncert rozpoczął się od skrzypcowo-wiolonczelowego intro do Whispers In the Dark. Johnathan Chu i Tate Olsen tym razem ubrani na czarno, a nie na biało, wyszli na scenę w burzy oklasków i okrzyków. Potem po kolei Jen Ledger, Set Morrison, Korey Cooper i na koniec John Cooper! No i zaczęło się szaleństwo! Nie było opcji aby nie ponieść się szaleńczej zabawie, skoro Skilleci zaczęli niezwykle energetycznie od Whispers, a potem Forsaken, Sick of It i Not Gonna Die.  Cała sala śpiewała, wymachiwała rękami w powietrzu, skakała do rytmu. Była taka wrzawa, że John przynajmniej trzy razy wspominał, że jesteśmy tak głośno, że już go uszy bolą (narażając się przy okazji na jeszcze większy aplauz w związku z tym haha). Ale miał absolutną rację – nie tylko refreny były głośno odśpiewywane, ale także zwrotki, a po każdym utworze jeszcze otrzymywali wielkie brawa i powtarzane „Skillet! Skillet!”. Poza tym, co mnie jednak zdziwiło, pod sceną rozkręciło się fajne pogo, a nawet były ścianki, circle pit i młynek (jak dobrze, że wzięłam glany!). A ostatni raz tyle osób na fali to widziałam na 3-majówce we Wrocławiu w 2013 roku, taśmowo chłopaki podnosili do góry chętnych, aż sami też zostali poniesieni (nosił wilk razy kilka, ponieśli i wilka). Niesamowite!

Czytaj dalej