Recenzja: Ghost in the Shell

Już przed premierą „Ghost in The Shell” wzbudzał wiele kontrowersji począwszy od kwestii whitewashingu po sens adaptowania kultowego anime do filmu live-action. Na szczęście sama produkcja obroniła się swoją wizualną stroną, ale trudno poczuć, nomen omen, ducha oryginału.

Czytaj dalej

Recenzja: Logan: Wolverine

„Logan: Wolverine” to godne pożegnanie Hugh Jackmana z postacią Wolverine’a, którego grał przez 17 lat. Dzięki dojrzałej historii, ponuremu klimatowi i najwyższej kategorii wiekowej ten obraz jest najlepszy z filmów solowych o tym bohaterze, a prawdopodobnie także ze wszystkich produkcji o X-Menach.

Czytaj dalej

Recenzja: Sully

Siedem lat temu doszło do niewiarygodnej katastrofy samolotu pasażerskiego Airbus A320-214. Choć w tym momencie kapitan Chesley „Sully” Sullenberger poprawiłby mnie mówiąc, że to było awaryjne lądowanie na rzece Hudson. Świat przecierał oczy ze zdumienia, że wszyscy przeżyli, a pilota okrzyknięto bohaterem. Ta historia to idealny materiał na film, ale tylko Clint Eastwood potrafi bez zbędnego koloryzowania opowiedzieć o bohaterstwie załogi tak, aby widz docenił ten wyczyn za perfekcyjne wykonanie, które pozwoliło uratować 155 osób na pokładzie.

Czytaj dalej

BreakingMovie #1: Co jest grane, Davis?

BreakingMovie #1

To pierwszy wpis z nowego cyklu BreakingMovie, więc wymaga wyjaśnienia, o co w nim chodzi. Otóż przy okazji pisania BreakingTV wpadłam na pomysł, że skoro wyłaniam ciekawe piosenki pojawiające się w serialach, to czemu by nie pisać po prostu o filmach muzycznych i musicalach, które warto obejrzeć. BreakingMovie będzie mieć formę recenzji filmu z naciskiem na warstwę muzyczną. Czyli tworzę nowy gatunek dziennikarski, który będzie się nazywać:recenzja muzyczna filmu… jeszcze będą o mnie pisać w podręcznikach. Zobaczycie!

„Co jest grane, Davis?” (Inside Llewyn Davis)

Filmy braci Coen to specyficzna rozrywka, którą należy przyjmować z przymrużeniem oka. Jest w nich trochę szaleństwa, absurdalnego humoru i przedziwnych zwrotów akcji. Jednak coś w tym jest, co sprawia, że chce się wracać do tych pokręconych historii. Osobiście cenię filmy Joela i Ethana Coenów za muzykę, która jest zawsze niezwykle dobrze dobrana i nie raz odgrywa w nich ważną rolę. A w „Co jest grane, Davis?” wręcz fundamentalną.

Czytaj dalej

Prawdziwa Drużyna

Offtopic #3

To już ostatni z offtopiców… przynajmniej na najbliższy miesiąc :)

„Drużyna”

Siatkówkę możemy oglądać w telewizji niemal cały okrągły rok (no chyba, że zachłanny Polsat Sport zakoduje transmisje; wielkie dzięki PS!). Najpierw rozgrywki ligowe od jesieni do wiosny, w lato Liga Światowa oraz Memoriał Huberta Jerzego Wagnera, by we wrześniu ukoronować reprezentacyjny sezon Mistrzostwami Świata/Europy lub Igrzyskami Olimpijskimi. Karuzela się kręci, my jako kibice dopingujemy na żywo lub przed telewizorem, przeżywając zwycięstwa lub porażki. Kiedy polska reprezentacja pokonuje przeciwnika to zawsze MY wygrywamy, ale kiedy wynik jest odwrotny, to siatkarze przegrywają, nie MY. To ich wina, to oni się nie starali, byli gorsi. Bo przecież polscy siatkarze są najlepsi na świecie, herosi, którzy muszą zawsze wygrywać, bo przecież to największe gwiazdy siatkówki, zarabiające ogromne pieniądze. No właśnie…

„Drużyna” to film dokumentalny pokazujący ludzką stronę życia polskich siatkarzy, a także całego siatkarskiego show. Życie „gwiazd” przybliżają nam przede wszystkim Łukasz Żygadło, Krzysztof Ignaczak (którego filmiki z videobloga iglaszyte.pl również się pojawiają) i Marcin Możdżonek, a także sporadycznie Paweł Zatorski, Bartosz Kurek, Michał Kubiak i Michał Winiarski. Opowiadają nam jak wyglądają relacja w zespole, o poświęceniu, o emocjach targających nimi podczas meczów i jak sobie z nimi radzą. Bycie reprezentantem Polski wiąże się z wieloma obowiązkami, ale także z ogromną presją wywieraną przez kibiców i media. Wydaje się, że najtrudniejsza w tym wszystkim jest rozłąka z rodziną (czasem nawet na ponad 5 miesięcy) oraz bardzo ciężkie treningi, gdzie przekraczane są granice ludzkich możliwości, tam gdzie sport to już nie zdrowie (mało kto zdaje sobie sprawę, że po zakończeniu kariery organizmy siatkarzy to wraki, a niektórzy ocierają się niemal o kalectwo). Wszystko po to aby zbudować formę, a przede wszystkim stworzyć napędzany wspólnym celem jeden, zgrany siatkarski organizm – DRUŻYNĘ.

Czytaj dalej