Hunter in Coma, cz.2

BreakingStory #17

„Hunter in Coma, cz.2″

22.03.2014 r. Hunter (Support: Ziemia Zakazana, Eier)

Wyznam szczerze – to był mój pierwszy prawdziwy metalowy koncert w życiu. To znaczy ten z Underground 2 w Tychach (Ziemia Zakazana & Hunter) to raczej była rozgrzewka do tego co naprawdę dzieje się na klubówkach. Było po prostu ZA-O-STRO! Chociaż tu bardziej pasuje słowo zajeb…ście!

Oczywiście wszyscy w glanach (no prawie) i wszyscy na czarno (też prawie). Przegląd koszulek imponujący: od Huntera po Metallikę, Iron Maiden, Comę (nie tylko ja widać zrobiłam sobie festiwal), Godsmack, Slayer (ale tylko jedna!), katanki z Judas Priest i System of a down. Ja zaliczałam się do tych ostatnich, chociaż myślałam o Iron Maiden, a niestety nie jestem w posiadaniu koszulki Huntera.   

Czytaj dalej

Hunter in Coma, cz.1

BreakingStory #16

„Hunter in Coma cz.1”

Wyznaję zasadę, że to co się działo w klubie zostaje w klubie… ale tym razem wyjątkowo napiszę o moim prywatnym mini-festiwalu w CK Wiatrak w Zabrzu. Tak jakoś się złożyło, że dzień po dniu 21-22 marzec) do Zabrza zjechały moje dwa ulubione polskie zespoły: Coma i Hunter. Trudny to był wybór aby zdecydować na kogo chcę bardziej iść… więc – tradycyjnie kiedy nie jestem w stanie wybrać – poszłam na oba koncerty ryzykując siniaki, pęcherze i utratę słuchu. Od razu powiem, że poza jednym siniaczkiem nie doznałam żadnych obrażeń. Dziwne…

Po raz pierwszy miałam okazję bawić się w CK Wiatrak w Zabrzu. Nawet nie trudno było dojechać – ale zawsze to jest przykre kiedy jedzie się autem i nie można się napić… a przecież to jest niesamowicie ważne nawodnić się przed skakaniem, darciem ryja (no przecież nie nazwę tego śpiewaniem, co nie?) i pogo-pogo-pogo. Byłam już w kilku klubach, mi.in. w Proximie w Warszawie, Mega Clubie w Katowicach, Underground 2 w Tychach (tam straciłam słuch na Hunterze!) czy 2doors w Sosnowcu… ale CK Wiatrak to zdecydowanie najfajniejszy klub w jakim byłam! Spora scena na lekkim podwyższeniu, miejsce na fosę, kształt sali prostokątny, podłoże drewniane. Jedynie można się doczepić do umiejscowienia szatni, do której trzeba przejść przez środek „płyty”, ale to taki drobny mankament, kto by się przejmował. Jeszcze wspomnę o doskonałym nagłośnieniu. Po raz pierwszy nie mogę do niczego się doczepić, nawet słowa powiedzieć, że czegoś lub kogoś nie słyszałam, wszystko było idealnie. Zazdroszczę Zabrzu takiego fajnego klubu! Zatem przejdźmy do koncertów.

  Czytaj dalej